Podejmując decyzję o prowadzeniu stacjonarnych warsztatów szamańskich w ramach Szkoły Nalu, od samego początku przyjąłem bezwzględną zasadę: zajęcia odbywające się na miejscu nie będą płatne. Każdy, kto czuje potrzebę przyjechania i podjęcia osobistej pracy z własną przestrzenią duchową, otrzyma do tego dostęp bez konieczności uiszczania jakichkolwiek opłat.
Świadomie wyznaczyłem granicę tam, gdzie zaczynają się pojęcia takie jak prana czy czakry – na tego typu praktykach i strukturach subtelnych po prostu nie chcę zarabiać. Taka postawa wynika z głębokiego poczucia odpowiedzialności etycznej na rynku. Z punktu widzenia uczciwości handlowej nie powinno się bowiem oferować usług ani produktów, co do których istnieją powszechne wątpliwości dotyczące ich obiektywnej rzeczywistości. Współczesna nauka oficjalnie milczy na temat prany, a uznane instytucje naukowe, sądy, urzędy czy politycy nie traktują tych pojęć jako potwierdzonych faktów. Rynek w swoim mainstreamowym wymiarze po prostu o nich nie wie i ich nie uznaje.
Osobiście nie mam najmniejszych wątpliwości co do realnego istnienia prany oraz czakr i opieram na tym swoją praktykę. Jednak dopóki wiedza ta funkcjonuje poza ramami metodologii naukowej, jej komercjalizacja budzi poważne zastrzeżenia moralne. Dopiero w momencie, gdy zjawiska te zostaną zbadane, zweryfikowane i staną się powszechnie uznaną wiedzą naukową, pojawi się uczciwa, etyczna podstawa do czerpania z nich zysków i wprowadzania związanych z nimi usług na rynek.
Swoje utrzymanie i dochody opieram na innych obszarach działalności. Na pracy z energią i duchowością nie muszę i nie chcę zarabiać, co pozwala zachować czystość intencji oraz pełną niezależność Szkoły Nalu od komercyjnych nacisków.

Dodaj komentarz