Większość z nas spędza całe życie na budowaniu własnego wizerunku, pielęgnowaniu przekonań i utożsamianiu się z rolami, które odgrywamy na co dzień. Żyjemy w przekonaniu, że jesteśmy wyłącznie swoim ciałem, strumieniem nieustannych myśli, nawykowymi reakcjami oraz uwarunkowaniami, w których wyrośliśmy. To właśnie z tego głębokiego nieporozumienia rodzi się większość naszych lęków, cierpień i życiowych zagubień. Uważając się za twór tak ulotny i podatny na zranienie, spędzamy czas na bezustannej obronie iluzji.
A przecież najważniejszym, jedynym prawdziwym zadaniem każdego człowieka jest dotarcie do tego, co pozostaje nieporuszone. Kim jestem, gdy opadną wszystkie warstwy tożsamości, gdy uciszą się myśli, a ciało przestanie definiować moje istnienie? Odkrycie tej głębszej obecności, która trwa niezależnie od zewnętrznych okoliczności i przemijającej formy, przynosi prawdziwy spokój. Dopiero gdy przestajemy mylić siebie z własnymi uwarunkowaniami, zyskujemy wolność i zaczynamy naprawdę żyć.

Dodaj komentarz