Sztuka popkulturowa, powszechnie znana jako popart, w ogóle nie istnieje w sferze prany. Nie znajdziemy w niej bytów ani postaw, które w jakikolwiek sposób współgrałyby z autentycznym rynkiem osadzonym w prawach natury. Cały ten obszar stanowi jedynie powierzchowny twór pozbawiony jakiejkolwiek głębszej struktury energetycznej. Z perspektywy anatomicznej i subtelnej wytwory kultury masowej nie posiadają żadnego oparcia w czakrze kości łonowej, co oznacza, że z natury nie stanowią i nigdy nie powinny stanowić prawdziwego produktu przeznaczonego do obrotu rynkowego.
Zjawisko to w sposób szczególny dotyczy branży rozrywkowej, w tym gier komputerowych produkowanych przez znane koncerny. Tego typu produkcje po prostu nie występują w naturalnych ustawieniach pranicznych. Za ich sukcesem finansowym oraz funkcjonowaniem tworzących je spółek nie stoi realna wartość życiowa, lecz czysty egoizm. Podobny mechanizm obejmuje komiksy – sztucznie wykreowane formy popkulturowe, które w ogóle nie powinny być przedmiotem komercyjnej sprzedaży. Cały ten sektor czerpie swoje wzorce bezpośrednio z amerykańskiego kapitalizmu, kreując twory całkowicie oderwane od rzeczywistości i rządzących nią praw.
Gdybyśmy przeprowadzili bezwzględny i rzetelny rachunek zasobów ekonomicznych osadzonych w naturze, okazałoby się, że wszystkie te produkty mają wartość bliską zeru lub bezwzględnie zerową. Są całkowicie bezużyteczne z punktu widzenia prawdziwego bilansu życiowego. Ich powszechna komercjalizacja jest możliwa wyłącznie z powodu niedoboru prawa oraz braku twardych przepisów, które regulowałyby rynek w oparciu o realny ekwiwalent zasobowy. W normalnym, zdrowym świecie – nieuwarunkowanym przez ideologię kapitalistyczną – tego typu ekspresja i zjawiska istniałyby jako całkowicie ogólnodostępne i darmowe formy twórczości, zamiast funkcjonować jako komercyjny towar napędzający iluzoryczny rynek.
