Ciało energetyczne lub praniczne nie jest czymś duchowym i niematerialnym. Nie miejsce tu i nie czas na prezentację absurdalnych nierzadko koncepcji "niematerialności", odnoszę się do wiedzy zdroworozsądkowej.

Ciało energetyczne można nauczyć się widzieć, odczuwać dotykiem. Może ono stać się przedmiotem percepcji takim samym, jak ciało fizyczne - oba są tak samo "fizycznymi", zawodzi tutaj terminologia.

Takie ciało daje nam wiele różnych możliwości, jak choćby diagnozowanie chorób, uzdrawianie. Można na pewnym poziomie umiejętności mocno oddziaływać na materię "fizyczną" (jak mówię, są to tylko wadliwe określenia) w postaci tzw. telekinezy lub psychokinezy - zwał jak zwał, nie obowiązują tu żadne naukowe pojęcia.

Kiedy wystawisz dłoń przed białą ścianę i spojrzysz między palce lub na jej obwód, to najpewniej dostrzeżesz świetlistą otoczkę. Przyglądając jej się częściej zauważysz coraz więcej szczegółów.

Sprawny uzdrowiciel widzi czakry, kanały energii, przyjmowaną i wydalaną pranę, energetyczne odpowiedniki-matryce narządów. Jest to poziom warsztatu, na którym pracuje z Klientem.

Czakra to punkt krzyżowania się kanałów energetycznych, czyli cieków pranicznych w ciele. Duży splot (przypomina to kształtem i budową wiklinowy koszyk, a z innej strony słonecznik lub gniazdo os) ma duży wpływ na organizm i jego stymulowanie wspiera inne czakry, mniejsze, jak i sieć kanałów w większym obszarze ciała.

Każdy z narządów ciała ma odpowiednik praniczny, który zasilają czakry. Czakry odpowiadają także szczególnym narządom w ciele, nie są to przypadkowo położone "wiry", które mogą się przemieszczać (jak odpowiedział na jednym z kursów zapytany przeze mnie i całkiem popularny w naszym kraju "miszcz rejki"). Czakry należy pojmować jako organy, mające swoje stałe miejsce, spełniające istotne funkcje fizjologiczne.

Dla przykładu tzw. siedem głównych czakr zasila siedem głównych gruczołów dokrewnych.

Wiedza naukowa, szczegółowa o czakrach występuje w tradycjach Orientu, jak choćby w tybetańskim Bon. Lamowie widzą czakry, ciała energetyczne i uczą tego swoich uczniów. Sam otrzymałem przekaz od lamy Bon Tenzina Wangyala Rinpocze m.in. na praktykę z czakrami, o której pokrótce opowiem.

Siedzieliśmy w sali wykładowej w ośrodku medytacyjnym w Wildze pod Warszawą, na retricie ze wspomnianym lamą. Wiedziałem, że będzie jakiś przekaz, ale nic kompletnie nie rozumiałem, bo było to po tybetańsku. Miałem już pewne doświadczenia z czakrami i rozwinąłem do pewnego stopnia ich postrzeganie. W tamtym momencie nie interesowałem się tym szczególnie, próbowałem odnaleźć się w nowej sytuacji.

W pewnej chwili moje czakry, związane z praktyką Pięciu Wojowniczych Sylab, zaczęły ropalać się jak żarówki. Dowiedziałem się za chwilę, że modlitwa, którą lama wypowiadał po tybetańsku, była m.in. tradycyjnym przekazem na tę właśnie praktykę.

Przejawom świateł w czakrach towarzyszły uczucie ciepła, stan przestrzeni, wyraźnej świadomości energetycznej i widzenie barw pranicznych.

Dla mnie jako dla pracującego na co dzień z ciałem energetycznym czakry itd. to normalność, ale nigdy wcześniej nie brałem udziału w tybetańskim przekazie i nie stwierdziłem, że przekaz ów rzeczywiście otrzymałem, mimo że o tym zupełnie nie wiedziałem - zobaczyłem to po reakcji czakr dokładnie w chwili, kiedy lama go udział.

Oznacza to dla mnie od tamtej pory to, że lamowie wiedzą co robią, że znają się na czakrach i tantrze, i że praktyka, którą otrzymałem, jest bardzo cennym narzędziem pracy nad sobą i samouzdrawiania.

Każdy może widzieć czakry i z nich korzystać, tak jak z innych zalet ciała energetycznego w taki sam sposób, jak korzysta z palców, oczu, nosa, nóg.

Kimś nienormalnym wydaje mi się ktoś, kto przychodzi i robi z tego jakieś wielkie misterium (lub kto chce nad Tobą w tym aspekcie dominować, być Twoim "miszczem"). Masz to, należy to do Ciebie. Dlaczego nie robisz jeszcze z tego użytku? Dzięki temu dowiesz się, że "śmierć" jest tylko błędnym pojęciem.

Ciało energetyczne może być badane naukowo. Głęboko wierzę, że powstanie prawdziwa nauka o tym ciele, jak np. psionika, i że nie tylko lamowie czy ich poszczególni uczniowie, ale cała ludzkość dowie się, i to na własnej skórze, że "śmierć" nie istnieje, bo po śmierci z tego, co nazywamy człowiekiem, zostaje jeszcze tak wiele.

Korzyści dla życia, jakie przynieść może wiedza o ciele energetycznym, także są niewysłowione. Niestety, istnieją też zagrożenia. Wiedza o ciele energetycznym nie gwarantuje moralnego oświecenia i często, szczególnie w światku zachodniej bioenergoterapii i ezoteryki, znajduje się w rękach ludzi o spaczonych sumieniach.

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej.