Jesteśmy ofiarami społecznych machinacji. Religia i nauka to dwie dziedziny, w których do głosu dochodzą interesy bogatych. I naukę, i religię wypaczono, choć w pierwszym przypadku korzyści płynące z tego kształtu nauki, jaki mamy, są, zdaje się, większe.

Przede wszystkim nauka stała się narzędziem marketingowej propagandy. Weźmy za przykład leki, które wymagają odpowiednich badań. Jak wiele z nich przeszło gruntowną weryfikację? Jak wiele z nich naprawdę pomaga i nie szkodzi? Trudno nam zgadnąć. Ale to samo z jedzeniem, odzieżą, wszystkim innym.

Przemysł zdaje się wykorzystywać naukę do celów propagandowych, kontrolując wyniki zlecanych badań.

Naukę można wyzyskiwać do promocji odpowiednich haseł i wpływu na świadomość. I tak dzisiaj mamy do czynienia z szeroko pojętym materializmem, z sianiem poglądów, którym Makrs i Engels przyklaskiwaliby chętnie.

Pojawiają się doktryny społeczne oparte na naukowym obrazie świata. Obraz ten burzy oczywiście wartości moralne, odradza samopoznanie, ukazuje człowieka jako masę materii, której jest tylko przypadłością - zupełnie tak, jak Diamat Marksa i Engelsa. Ci dwaj robili to na gruncie filozofii, a dzisiaj dokonuje się tego z mocą autorytetu naukowego, który stoi za medycyną; tej zaś miliardy ludzi zawierza swoje życie.

Traktowanie człowieka jak ciała i medycyny jako metody opartej tylko na ciele to marksizm w praktyce, a skutkiem tej praktyki jest cierpienie.

Nauka jako metoda jest czymś przecudownym, ale nie nauka jako instytucja, zdominowana przez rządzących i interesy możnych. Badanie świata, bez względu na to, czy jest to świat zewnętrzny, czy wewnętrzny, czy świat grubego ciała fizycznego, czy jego energetycznego odpowiednika jest fascynujące. To wszystko cudownie zmienia rzeczywistość, w jakiej żyjemy. Wiedza ta służy do jej tworzenia, do uzdrawiania.

Fascynujące jest np. wykorzystyanie nanosrebra i nanozłota w medycynie. Bardzo prawdopodobne, że nanoserbro stanie się jednym z cudownych leków, ale problem stanowi to, że musiałoby ono wyprzeć sto procent dotychczasowych, gorszych środków. Straty niepowetowane, dlatego wielu ludzi rozchoruje się i umrze, jako że zaufali nauce jako instucji kierowanej przez skorumpowanych polityków i korumpujących je lobby.

Metoda naukowa to OGLĄD I OPIS - chodzi o podstawową metodę nauki empirycznej. W tym całe zbawienie ludzkości. Z kolei ludzie, którzy stają na przeszkodzie rozwojowi nauki, takiej jak psionika, psychotronika, ale i każdej innej, szczególnie medycyny i nauk, z których korzysta, są wrogami publicznymi. Osoby takie powinno się karać i dyskredytować, a nie wynosić na piedestał i promować.

Ciało energetyczne też widać i można je opisać. Dlatego da się stworzyć na jego temat naukę. I nikt nie ma prawa stawać temu na przeszkodzie: ani logicznego, ani metodologicznego, ani moralnego, ani państwowego.

Dopóki taka nauka się nie pojawi, uzdrawianie będzie traktowane jak ezoteryczna zabawa a nie to, co ratuje życie. Poza tym rozliczne metody, jak bioenergoterapia, będą posiadały wady, które przyczynią się do cierpienia i nieszczęść.