Człowiekiem jestem i popełniam błędy. Od tego powinniśmy zacząć i tej prawdy się trzymać. Dlaczego błądzimy? Nasza struktura bytowa nie pozwala nam wiedzieć i przewidywać wszystkiego, co ma z nami związek. Rozwijamy się, zmienia się ona i przynosi coraz więcej wiedzy.

Wiedza jednak to jedno, a trzymanie się jej to drugie. Można wiedzieć, że coś nam szkodzi, ale nadal to robić.

Zbyt często kierujemy się naszym widzimisię. Wydaje nam się, że wszystko idzie właściwą drogą, ale nie przykładamy wagi do naszych przekonań i twierdzeń. Traktujemy je opacznie. Podążamy za chwilą, za popędem albo przyzwyczajeniem. Przypominamy w tym muchę, która uderza o szybę pomimo otwartego okna.

To miłe i przyjemne, gdy nasze działanie nie wymaga od nas kontroli, lecz zgubne. Doświadczyłem tego ostatnio na własnej skórze, i to dramatycznie. Pozwoliłem sobie na spożywanie dużej ilości piwa mamiąc się, że to tylko słaby alkohol, że to prawie woda i że wielu tak robi. Zaszkodziłem swoim jelitom, musiałem prosić o interwencję mojego nauczyciela naturoterapii i psychotroniki, problem mnie przerósł.

Wcześniej czułem pieczenie w tych okolicach, ale je zignorowałem. W końcu pojawiał się ból i nie był on ledwo wyczuwalny, lecz wyraźny, towarzyszyło temu znaczne osłabienie.

Gdybym zminimalizował spożycie piwa do połowy ilości do niczego takiego by nie doszło. Niemniej byłem przekonany, że nie robię nic złego, przecież się nawet nie upijałem - piłem browar na przestrzeni dnia.

Rzeczywistości nie interesują nasze wybory pod kątem tego, co dobre a co złe. To nie my decydujemy co jest a co nie jest szkodliwe. Musimy szukać wiedzy, obserwować, wyciągać wnioski i stosować się do niej nawet wtedy, gdy nie mamy na to ochoty.

Pospolite stereotypy nie są dobrym źródłem wiedzy. Potrzebujemy nauki, czyli wiedzy pozyskiwanej systematycznie. Niezbędna jest także świadomość tego, co dzieje się z naszym ciałem i umysłem.

Błądzimy i nie oszukujmy siebie, że jest inaczej. Musimy trzymać się poznania i prawdy, żeby przetrwać w zdrowiu i żyć jak najdłużej. Wiedza jest nam niezbędna także do tego, żeby poznać swoje ciało energetyczne, inne ciała subtelne oraz to, co nazywamy śmiercią, do czego każdy z nas ma prawo.

Szkoda tylko, że tak niewielu z niego korzysta.

Mamy prawo do prawdy, jest wrodzone i niezbywalne.

To przerażające, co pragmatyzmy i inne zwodnicze systemy zrobiły z pojęciem prawdy. Głoszą, że nie ma jej albo że nie można jej poznać (choć same te twierdzenia zakładają jej istnienie, bo przecież uznaje się je za prawdziwe). Bez prawdy jesteśmy skazani na błądzenie, dlatego powinniśmy uczynić ją swoim kardynalnym celem, samą osią własnego życia w każdej sferze. Bez niej nie umiemy postępować zgodnie z rzeczywistością, i nie ma znaczenia, czy chodzi o finanse, związek, zdrowie, relacje rodzinne i towarzyskie, czy o duchowe sprawy.

Prawda to nie są sentencje i teorie spisywane i przekazywane w książkach, nie o takiej prawdzie piszę. Po raz kolejny z przyjemnością zacytuję Kalama-sutrę Buddy:

Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.

Prawda wymaga sprawdzania - słowo “sprawdzać” pochodzi od słowa “prawda” (łac. veritas - prawda, weryfikacja - sprawdzanie). Prawdę opieramy na doświadczeniach, a nie omamach i widziadłach. Nie oznacza to, że nie istnieje tzw. poznanie nadzmysłowe albo jasnowidzenie, ale i ono stanowi formę percepcji i doświadczenia w ramach ciał subtelnych i jaźni. Sprawny jasnowidz kontroluje swoje postrzeganie.

Potrzebujemy stać się ostrożni, choć nie należy polegać wyłącznie na swojej wiedzy. Właśnie dlatego, że błądzimy, potrzebujemy innych, ludzi doświadczonych, specjalistów, choć ich wybór też nie powinien być przypadkowy.

Jak widać nie da się uciec od prawdy, jeśli mamy żyć w szczęściu. Im szybciej to sobie uświadomimy, tym lepiej, że bez niej jesteśmy jak bezgłowe muchy, które rozbijają się o moble.