Kiedyś filozof Anzelm z Canterbury stwierdził, że poznanie tajemnic bytu wymaga odpowiedniej moralności. Nie chcę odnosić się do tego wprost, ale zasada jest ta sama w kontekście szamanizmu, uzdrawiania, jasnowidzenia, czakr, ciał subtelnych.

Sam dostałem świra wielokrotnie. Zaczęło się od kursów jasnowidzenia, rejki (odróżniam specjalnie od japońskiej nazwy), duchowego uzdrawiania. Cuda-niewidy, dziwne ćwiczenia, efekty niekontrolowane, rozwalone czakry.

Co się dzieje, kiedy nie mamy rzeczywistej wiedzy o sobie a opieramy się na teoriach? Zauważamy, albo i nie, ale widzą to inni, a w końcu my rozdwojenie.

Hermetyczny nie znaczy zamknięty na innych i na świat. Hermetyczny znaczy odseparowany, odrębny, ukryty w aspektach istotnych.

Dużo mówi się o koncepcji Tao i siłach Jin i Jang. Nie mam zamiaru polemizować z niezliczonymi twierdzeniami, zwłaszcza płynącymi ze światka katolickiego.