Człowiek to taka istota, że idea potrafi zawrócić mu w głowie tak bardzo, że będzie gotów albo nadstawić swoją, albo ściąć cudzą. Bywamy fanatykami i jest to przerażające, jak dalece fanatyzm nasz potrafi się posunąć.

Jeden z ideałów, w jaki wierzy, zdaje się, cała masa osób to tzw. duchowe partnerstwo alias predestynacja.

Wspomnę, że ideę tę promowało wydawnictwo Limbus w książce “Sai Baba mówi o związkach”, której telepatycznym autorem był uznawany przez chyba nawet miliony ludzi na świecie za wcielenie Boga bardzo niezwykły… oszust i zwodziciel, czego dowody znajdziemy choćby zarejestrowane na filmach na YouTube.

Ale prawda nie ma względu na osobę. Bywa, że i kłamca mówi prawdę.

Jaka jest prawda na temat duchowego partnerstwa? Czy każdy z nas ma swoją drugą połowę?

Prentice Mulford, ezoteryk, uznawany przez wielu za geniusza pisał w książce "Przeciw śmierci" i rozdziale "Prawo małżeństwa" (wyd. Toporzeł):

W każdym małżeństwie mężczyzny z odpowiednią kobietą - w wiecznym małżeństwie stopienia się w jedno dwóch istnień, w małżeństwie predestynowanych - leży kamień węgielny tej mocy. Dla każdego stworzonego mężczyzny jest stworzoną również kobieta, która tylko jemu i nikomu więcej nie odpowiada - jedyna - tylko dla niego - w tym, jak i w każdym innym możliwym świecie. Ich wieczne życie, o ile tylko oboje są stosunkowo doskonali i pojęli dokładnie swe stosunki, będzie wiecznym szałem miłości. Pomimo to niektórzy ludzie, chociaż przeznaczeni dla siebie od wieków, tworzą często nieszczęśliwe małżeństwa. Lecz ich wyższe i bardziej rozwinięte dusze odnajdą się w innych wcieleniach, pod innymi imionami, jako inne fizyczne jednostki (czytaj cały tekst).

Brzmi to wszystko pięknie, fascynująco i … w tym cały szkopuł.

Nasz fanatyzm zasadza się na emocjach. Im bardziej coś pobudzi je i wyobraźnię, tym ma silniejszy na nas wpływ. A co może bardziej nas pobudzić, niż idea, że mamy drugą połowę, część siebie w postaci płci przeciwnej? Że razem stanowimy Dwujednię?

Nie neguję, od razu mówię, tej idei, wiedząc jak skrajne stany psychiczne i jak głębokie zjednoczenie osiągają partnerzy seksualni. Z logicznego punktu widzenia charakter naszych związków wysoce uprawdopodabnia istnienie predestynacji, tak samo jak charakter naszych preferencji - pragniemy bowiem szczególnej osoby za partnera (kiedy, rzecz jasna, w ogóle preferencjami się w życiu kierujemy, bo wcale nie jest to tak częste, jak się zdaje).

Neguję wiarę w duchowe partnerstwo. Wiara jest zawsze źródłem przemocy i wiara jest wskutek tego zawsze niebezpieczna.

Im bardziej radykalna ideologia, którą się wyznaje, tym większe ryzyko zniszczeń.

Rada szamańska jest taka: nie wierzyć w żadne duchowe partnerstwa. Poznawać siebie. Ale też tego nie negować. Otworzyć się na własne preferencje, na to, co już jest. I przyciągnąć w ten sposób do swojego życia partnera najlepszego, z możliwych na tym świecie. Do tego nie potrzeba wiary, to kwestia energii, telepatii.

Jeśli jednak nie postawimy sobie za cel prawdziwej miłości, a będziemy zachowywać się jak uliczne Burki, to nie łudźmy się, że kiedykolwiek poznamy prawdę o predestynacji, czy nawet stworzymy związek z prawdziwego zdarzenia. Każdy wielki cel wymaga wyrzeczeń, droga do sukcesu, bez względu na dziedzinę, polega w większości z rezygnowaniu z okazji, by samemu je tworzyć.

Predestynacja może namącić w głowie i doprowadzić do szaleństwa, jak wszystko, w co się wierzy. Przestawmy się na wiedzę i na fakt, że prawda o związku jest kwestią otwartą, że jest tu wiele do poznania, co ochroni nas, z jednej strony, przed fanatyzmem, a z drugiej przed stereotypami rodem od małp bonobo.

Huna mówi, by oczekiwać tego, co najlepsze. Oczekuj najlepszego partnera z możliwych, i tak więcej nie znajduje się w Twoim zasięgu. I dla efektu nie będzie istotne, czy wierzysz, czy nie wierzysz w predestynację.

Błogosław chwilę obecną, ufaj sobie, oczekuj najlepszego a zabezpieczysz się przed fanatyzmem i jego zgubnymi skutkami w sferze związku i każdej innej.