Wiele mówi się o złej i dobrej karmie. Dla większości osób "karma" to pojęcie filozoficzne, a pojęcia filozoficzne mają to do siebie, że niespecjalnie muszą się zgadzać z tym, co jest.

Tragedia z kolei to coś oczywistego, praktycznego, realnego, przejmującego do szpiku kości.

Kiedy zestawiamy te dwie rzeczy - mglistą, abstrakcyjną, teoretyczną karmę i tragedię, będącą jak uderzenie młotem, to widzimy, że mieszanka ta niekoniecznie zadziała jako środek terapeutyczny.

Ten będzie mówił o złej karmie, kogo nie dotyczy nieszczęście. Dla pogrążonych w cierpieniach i smutku filozoficzne pojęcia będą tylko słowami, a tworzone za ich pomocą zdania frazesami.

Jak karma może stać się dla nas nazwą posiadają swój desygnat w rzeczywistości i doświadczeniu? Jak odkryć karmę jako działające prawo?

Moja odpowiedź brzmi: jest tylko jeden sposób - poznając lepiej siebie i, co zawsze się z tym wiąże, poznając swoje ciało energetyczne (czakry, kanały, fantomowe narządy).

Wtedy i tylko wtedy karma-słowo stanie się ciałem - musisz poznać swoje ciało w aspekcie jego bioenergii, innymi słowy zacząć widzieć swoją aurę.

Ciało energetyczne jest jedynym, powtórzę: JEDYNYM pomostem łączącym świadomość w naszych zwykłych warunkach z tajemnicami egzystencji. Kto zna to ciało, ten ma dostęp do wiedzy. A temu, kto go nie zna, pozostaje tylko wierzyć.

A wiara jest zawsze słaba.

Mówiąc o znajomości ciała energetycznego nie mam na myśli poznania jego teorii, czyli przeczytania kilku książek. Chodzi o WIDZENIE. Musisz zacząć rozpoznawać to ciało zmysłowo, tak jak z ciałem tzw. fizycznym. Tak naprawdę oba są fizyczne, dlatego można oddziaływać np. telekinetycznie i uzdrowicielsko.

Wskazałem Ci jedyną drogę dla ludzkości, nie ma innej. Tylko dzięki temu wiedza o karmie stanie się dla Ciebie jasna jak słońce. Bez ciała energetycznego pojęcie "karma" ma właściwości zaciemniające, jest jak dolewanie oliwy do ognia lub ocet na ranę.

To samo jest z "reinkarnacją" i każdym innym ezoterycznym określeniem.

Nie ma poznania ciała energetycznego - nie ma najmniejszej możliwości, by cokolwiek wiedzieć.

Nie będziesz wiedział dlaczego przydarzają nam się różne, zdaje się fatalistyczne okoliczności, skąd życiowy "pech" i jak pracować, by usuwać tzw. negatywną karmę.

Nie zdołasz poznać prawdy o innych wcieleniach, która jako JEDYNA tłumaczy etycznie rozmaite nieszczęśliwe zrządzenia losu i sam fakt, że rodzimy się tak różni, pod każdym względem, w różnych warunkach wewnętrznych i zewnętrznych.

To poznanie nie polega też na tym, że raz na jakichś zajęciach jakiś nauczyciel pomoże Ci zobaczyć jakieś błyski i kolorowe chmurki dookoła swojej sylwetki. Chodzi o znalezienie drogi, która sprawi, że będziesz żył przez to ciało świadomie, tak jak przez to grubofizyczne, i nie będzie żadnej różnicy.

A jak zacząć widzieć aurę? Są różne sposoby. Jeden z moich ulubionych to wyciągnięcie palca wskazującego i obserwowanie jego peryferii na tle białej ściany tak długo, aż pojawi się wrażenie "wystarczy".