Huna - wiedza hawajska, którą określamy tym mianem - nie jest wiedzą o wszechświecie, ani o ostatecznym bycie. To wiedza techniczna, know-how, dotycząca sposobów radzenia sobie z cierpieniem.

Jakże bardzo błądzimy, odwracając swoje spojrzenie od człowieka. W istocie nie da się poznawać Huny, jeśli nie skierujemy się do swojego wnętrza, gdzie nie ma myśli o Hawajach, Himalajach i innych miejscach na świecie.

Huna jest cała wewnętrzna, dlatego jest też uniwersalna. Nieważne kto, w jakim kraju, w jakim języku poznaje jej zasady i metody - będzie ona działać.

Koncentracja na człowieku to nie tylko traktowanie wszelkich nazw jako narzędzi, etykietek i nieprzywiązywanie się do nich - to również widzenie własnych problemów i traktowanie ich jako kryterium odróżniania tego, co działa od tego, co nie działa.

Wiedza know-how, poradnikowa i praktyczna ma po prostu pomagać w rozwiązywaniu problemów. Odwracając uwagę od siebie, można łatwo o tym zapomnieć i zgłębiać coś, co nie ma nic wspólnego z realnością.

Na ile skuteczna jest ta Huna (czy inna nauka o podobnym charakterze)? Co udało Ci się osiągnąć? Jakie sukcesy odniosłeś? Jakie zdolności rozwinąłeś?

To nieistotne, ile książek przeczytałeś. Mogłeś nie dokończyć ani jednej, ale dysponować umiejętnościami, o które chodzi i w Hunie, i w analogicznych systemach.

Teoriami się nie uzdrawia - spróbuj teorii w momencie bólu zęba, nic z tego.

A jednak sprzedaje nam się teorie, bo sami wyciągamy po nie ręce. Biegniemy tam, gdzie ktoś ma ciekawszą teorię do zaoferowania, i padamy na kolana przed takim papierowym mistrzem.

Co jednak naprawdę działa? Czy można zmierzyć skuteczność tej wiedzy, za którą płacimy?

Huna to wiedza usługowa. Tak naprawdę nazwy nie mają większego znaczenia, liczy się tylko to, ile harmonii, błogości, radości, zdrowia uda się dzięki odpowiednim zasadom i metodom zaprowadzić. Gdzie? Oczywiście w człowieku, w Tobie i we mnie.

Słowa pomagają, ale i potrafią najbardziej przeszkadzać. Ludzie odwracający się od problemów uwielbiają się nimi oczarowywać. Bo co innego im pozostaje? Pomijając realia można żyć tylko myśleniem, abstrakcjami.

Skieruj uwagę na swoje ciało, oddech i umysł. Co się tam dzieje? Z jakiego rodzaju problemami masz do czynienia? Na jakim tle cierpisz? Jak się czujesz? Jak się miewasz?

Po to promuje się Hunę i po to ją w pewien sposób usystematyzowano (sama nazwa to wytwór propagatorów, Hawajczycy tego nie nazywają "huną", potrzeba na rynku globalnym jakoś odróżniać wiedzę od jogi czy tym podobnych), żeby wiodło się dobrze tym, którzy zechcą jej używać jako narzędzia.

Koncentruj się na sobie, na swoim problemach, potrzebach związanych z finansami, związkiem, zdrowiem, relacjami rodzinnymi i towarzyskimi oraz duchowymi - dopiero tak staniesz się gotowy pogłębiać Hunę, ponieważ jest ona dla Ciebie, nie Ty dla niej.