Nie cierpię "huny" tak, jak Gargamel nie cierpi smerfów. Specjalnie oznaczyłem ją znakiem "...", jako że w ten sposób wyróżnia się nazwy. Nie lubię etykietki, no może nie tylko - nie lubię tego, co się z huny robi, jakiejś formy mistycyzmu hawajskiego, albo religii hawajskiej.

Nauczyciele Serge’a Kahili Kinga, twórcy Aloha International i pierwszej osoby na świecie, która zaczęła rozpowszechniać prawdziwy szamanizm polinezyjski na całym świecie, nie używali nazwy dla wiedzy, którą mu przekazywali. Słowo "huna" popularne było dzięki pisarstwu Maxa Freedoma Longa i Serge zaczął je stosować, bo określało to, co sam głosił, czyli hawajską naukę do użytku osobistego. Nie wiem jednak, czy nie był to błąd, a w każdym razie fakt używania nazwy "huna" wymaga dodatkowych komentarzy.

Mamy słabość do nazw i pojęć, co zawdzięczamy religii, w jakiej się wychowaliśmy - chrześcijaństwu. Zresztą inne religie są podobne, choć nie wszystkie. Religia ta uważa Pismo Święte, zwane też Biblią za Słowo Boże - w ten sposób nazwy, imiona, sentencje stają się przedmiotem kultu i w ten sposób kultura zachodnia dostała swoistego obłędu, który dotknął i zwolenników, miłośników oraz propagatorów huny - zresztą większość z nich to z pochodzenia hodowlani chrześcijanie.

NAŁOGOWO - POWTARZAM: NAŁOGOWO! - REAGUJEMY NA SŁOWA BARDZIEJ, NIŻ NA RZECZYWISTOŚĆ! Słabość tę naszą wykorzystują na każdym kroku demagogowie różnych maści.

Robi się z huny ideologię. Czym jest ideologia? Ideologia to zbiór pojęć, koncepcji, przekonań. To bardzo szkodzi praktycznemu podejściu do sztuki uzdrawiania. Wszyscy zostaliśmy skażeni, dlatego nie miejmy sobie tego za złe, że odlatujemy w świat abstrakcji.

Powinniśmy jednak, wiedząc to, ściągać się na ziemię.

Ideologia bardzo przeszkadza przekazowi rzemiosła, podobnie jak kult etykietek: "huna", "ho’oponopono", "haipule" i tym podobnych. Ludzie delektują się nazwami i płynącymi z podniecania się nimi asocjacjami myślowymi - na tym zresztą polega religia, tak zostali wychowani - i wydaje im się, że wskutek tego coś zmienia się w ich życiu, ponieważ powtarzając po raz tysięczny "huna", "kahuna" poczuli się inaczej. Tak naprawdę jednak nie osiągnęli żadnego uzdrowienia. Po prostu stworzyli doznania takie, jak przy oglądaniu filmu lub czytaniu książki.

Innymi słowy zafundowali sobie - może trochę bardziej egzotyczną - rozrywkę. Ich problemy jednak zdrowotne, rodzinne, finansowe, w związkach nawet nie zostały ruszone.

Dobrze, kiedy przeprowadzimy pewną operację redukcyjną w swoich umysłach - zerwijmy etykietki z nazwą "huna" i pozostałymi. Używajmy oczywiście nazw, ale nie na serio, jedynie w celach komunikacyjnych. Wewnętrznie przestańmy to w ogóle firmować. Mogę obiecać, że staniemy się przez to większymi realistami, co stanowi pierwszy warunek konieczny skutecznego stosowania wiedzy hawajskiej, noszący tytuł roboczy "ike" (świadomość).

Świadomość nie jest ani hawajska, ani polska, ani indyjska, nie wyczerpuje jej żadna etykietka.

W zen też mają problem ze zgłębianiem zen z powodu słowa "zen", dlatego stało się powszechnym truizmem, że słowo "zen" może być dla ucznia największą przeszkodą w dotarciu do istoty tego przekazu. To samo odnosi się do huny - "huna" może być dla Ciebie solą w oku, która przeszkodzi Ci widzieć to, o co w ogóle się w tym wszystkim rozchodzi.

Patrzmy na nazwy jak na przeźroczystą folię, w jaką zapakowane są pewne praktyczne rzeczy, i nie zapomnijmy zdjąć i wyrzucić tę folię, kiedy zechcemy z tego korzystać.

Huna może Ci nie smakować, możesz tego nie czuć z prostego powodu: nie rozpakowałeś tej wiedzy, próbujesz zjeść cukierka z papierkiem.