Każdy z nas ma wybór na czym skoncentruje swoją uwagę. Można oglądać gwiazdy, mrówki lub własne myśli.

Musimy nieustannie wybierać na czym się skupimy. To, na czym się skupiamy, staje się naszym doświadczeniem, pobudza nasze myśli, uczucia, wrażenia fizyczne.

Pierwsze rzeczy, jakie dane jest nam robić jako małe dzieci z własnej woli, to patrzeć. Niemowlę obserwuje, uważność to jego główne zajęcie. O resztę martwią się rodzice.

U podstaw naszego życia także znajduje się zasada kierowania uwagi. Od tego na co ją zwrócimy zależeć będzie to, czego doświadczymy, nauczymy się, na co się narazimy, czym zainspirujemy i jak się ukształtujemy.

To nie rodzice ani środowisko kształtują człowieka, lecz robi to on sam poprzez swoją uwagę. Otoczenie daje mu pewne możliwości, lecz jeśli jego uwaga nie biegnie tam, gdzie chcą inni, by biegła, ono nie znajdzie się pod wpływem wzorców i autorytetów.

W uwadze, świadomości przejawia się to, kim jesteśmy - to, że nie jesteśmy automatami. Nikt i nic na tym świecie nie może zdeterminować nas pod kątem tego, na co będziemy się orientować.

Fakt, że przez krzyki, przykuwanie uwagi, błazenadę i cyrk, jaki odprawiają np. religie, można przykuć uwagę obserwatora na chwilę, lecz to, czy zechce z nami pozostać i rozwijać się w związku z zaangażowaną kontemplacją tego, co jest mu demonstrowane, nie zależy od naszych starań i wysiłków.

Ponieważ nikt nie może zapanować nad naszą uwagą, musimy nauczyć się inicjatywy, jeśli chcemy samodzielnie zadbać o własne dobro. Oznacza to, że potrzebna jest nam samodyscyplina, żeby koncentrować się na tym, co przynosi nam korzyść, co ma wartość, co czegoś naprawdę nas uczy, a odrzucać to, co nieistotne, co tylko rozrywkowe, co mami i zwodzi.

Zanim jednak zechcemy cokolwiek zmienić, dokonać wyboru wzorców, idei, przedmiotów, osób i celów, na których mielibyśmy się skupiać, potrzeba nam wrócić do własnego doświadczenia. Nie możemy bujać w obłokach, żyć życiem innych, tonąć w programach telewizyjnych lub rozpływać się w internecie - potrzebujemy przypomnieć sobie o samych sobie, odnaleźć się tu i teraz, uświadomić sobie otoczenie zewnętrzne i środowisko wewnętrzne, własne myśli, emocje, stan fizyczny, poziom stresu i zadowolenia, problemy.

Różne instytucje i organizacje pracują dzień i noc nad tym, żeby zająć czymś naszą świadomość, zaskoczyć nas, zainteresować i przyciągnąć, co sprawi, że będziemy zmuszeni do odwrócenia się od własnych przeżyć. W ten sposób działa przemysł rozrywkowy, chcący nas oszałamiać, budzić różne wrażenia i wciągać z nogami i rękami, skutkiem tego jednak jest osłabienie kontaktu z własnym doświadczeniem, z realnymi problemami i możliwości.

Stajemy się biedni, mamy nieudane związki, formy zarobkowania, popadamy w choroby, jako że odbieramy uwagą od tego, co ma z nami bezpośredni związek, i wybieramy koncentrację na tym, co marginalne, na rozrywkach i używkach, zabawach, grach, innych dziecinnych zajęciach.

Wszystko zaczyna się na poziomie naszej percepcji. Jeżeli chcemy pozytywnych zmian w każdej sferze, powinniśmy wybierać odpowiednie przedmioty, na których będziemy się skupiać. To dużo łatwiejsze, niż próba zmiany życia na siłę, niż walka z samymi sobą i innymi - wystarczy koncentrować się na tym, co dla nas korzystne i co ma największe znaczenie dla życia.

Od czego zacząć? Najlepiej od tego, co mamy do dyspozycji w tym momencie. Nie musimy czekać, żeby rozpocząć pozytywne zmiany, odszukajmy dobro w naszym otoczeniu lub w nas samych i zamiast pełnych przemocy filmom, poświęćmy mu należytą uwagę i stwórzmy dzięki niej pozytywne doświadczenie.

Wszystko, co można osiągnąć poprzez hunę, nie pochodzi z kosmosu, z zewnątrz, ale wynika z koncentracji świadomości na doświadczeniu, szczególnie tym wewnątrz, związanym wprost z naszym ciałem (ku), umysłem (lono) i duchem (kane).