Pisałem wielokrotnie o tym, że potrzeba mieć pewną bazę techniczną, żeby skutecznie i bezpiecznie poznawać Hunę i podtrzymuję to. Wiedza ta jednak jest na tyle oryginalna, że zgłębianie jej w oparciu o jakieś inne założenia, jak choćby psychotroniczne, może spowodować poważne ograniczenia efektywności.

Bioenergoterapeuci mają pewne przekonania o tym, co można, a czego nie można zrobić energią, podobnie jak specjaliści od innych metod. Imputowanie ich jednak do Huny nie jest pożądane - minimalizujemy tak jej potencjał.

Dobrze jest przyjąć sposób sokratejski: wiem, że nic nie wiem. Nie podchodzę do poznawania Huny jako znawca, naburmuszony, ze znudzonym i twardym wzrokiem, ale jako początkujący.

Kompetencja w innych metodach, które także korzystają z energii życiowej, niekoniecznie oznacza, że jest się specjalistą od Huny. Wiedza ta wymaga indywidualnego traktowania.

To, co robi umysł, ma przeogromne znaczenie, ba, istotne dla tego, co robi energia. Gdy umysł mówi: nie, tego się nie da!, to energia reaguje zgodnie z tym wzorcem.

Nie twierdzę tym samym, że wszystko jest możliwe, chodzi po prostu o nietworzenie sztucznych granic.

Ucząc się od kogoś, jeśli nie będziesz krytyczny i uważny, przyjmiesz nie tylko możliwości, ale i ograniczenia, które ten człowiek wyznaje. Wierz mi lub nie, ale u jednego człowieka znaleźć możesz totalne skrajności - z jednej strony będzie on pokazywał Ci jak skutecznie pracować z czakrami i bioenergią, i będą tego efekty, a z drugiej jest w stanie zasiać w Tobie niemoralne przekonania, i pomóc Ci w ten sposób doprowadzić własne życie do ruiny.

Ludzie są różni, nie powinniśmy z nikogo czynić mistrza. Bierz to, co Ci się przydaje, a resztę zostaw.

Mamy dzisiaj do czynienia ze sprzedażą usług, w tym huny. To jak wielki sklep - kupujesz to, co pożyteczne, a resztę masz prawo zostawić. Nie musisz brać wszystkiego.

Jeżeli przyjąłeś różne ograniczenia od nauczycieli, i to wraz z dobrymi metodami, to powinieneś się zacząć oduczać tego, co przeszkadzające. Spójrz na to, co zaoferowali, nie z perspektywy bijącego pokłony wyznawcy, ale właściciela, pana, który nie jest zobowiązany do kajania się i spijania słów z czyichś ust, lecz płaci i wymaga, poza tym płacąc ma pełną władzę nad tym, co zrobi z tym, co za zapłacił.

Innymi słowy nie identyfikujmy się z żadnymi systemami uzdrawiania i tym podobnymi: rzeczywistość może być dużo bardziej cudowna, pełna mocy, skuteczna i sprzyjająca odzyskwaniu zdrowia i tworzeniu dobrobytu, niż śniło się naszym filozofom i psychotronikom.

W Hunie głosi się tę otwartość w postaci zasady kala i pono - wolność i elastyczność. Nie zakładamy żadnych granic (kala), i nie przywiązujemy się od żadnego systemu technik (pono). Nie każdy system jest aż tak otwarty, i nie każdy w ten sposób podchodzi do Huny.