Nie mogę wypowiadać się za innych, ale w moim przypadku było to zasadniczo niemożliwe, by uczyć się Huny samemu. Nie oznacza to, że nie korzystam z książek i innych materiałów Aloha International i Serge’a Kahili Kinga, po prostu poznawanie Huny nastąpiło u mnie po poznaniu podstaw psychotroniki w psychotronicznym ośrodku.

Przedtem nie wiedziałem jak zabrać się za tę wiedzę. Dzięki jednak zapoznaniu się z zasadami pracy z energią, oddechem, umysłem, ciałem, uwrażliwianiu energetycznemu i rozwojowi percepcji zaczerpniętych z polskiej psychotroniki, która ma już pewną linię przekazu, metody Huny dla mnie ożyły, i to te opisywane w publikacjach.

Uważam, że można poznawać Hunę samemu, ale potrzeba mieć już jakieś wstępne doświadczenia, żeby wiedzieć do czego przyłożyć uwagę. Twój nauczyciel wprowadzający nie musi mieć nawet związku z hawajską tradycją, byle tylko bezpiecznie pokazał Ci jak skutecznie się relaksować, jak wizualizować energię, jak uwrażliwiać ciało na bioenergię, jak stosować praktyki mentalne i podobne.

Huna jest jednym z wielu systemów praktyki wewnętrznej, ale wiedza ta pozyskiwana była przez pokolenia. Adepci nie korzystali z tradycji pisanej, lecz przekaz następował z osoby na osobę.

Uważam, że jest to ten właściwy sposób opanowywania wiedzy Huny. Jest ona jednak na tyle otwarta i elastyczna, że wiele innych systemów, jeśli tylko opierają się na czterech pierwszych zasadach (ike, kala, makia, manawa) może dać Ci dobre podwaliny pod osobisty trening.

Zauważyłem w szkole psychotronicznej, że nauczyciel uczył nas zasad Huny nawet tak ich nie nazywając i o tym nie wiedząc. Mówił o percepcji, o relaksie, koncentracji i świadomości wrażeń, o pewności, kochaniu i elastycznym podejściu.

To samo usłyszysz od innych doświadczonych uzdrowicieli, którzy nauczają.

Reasumując: nie musisz jechać na Hawaje, żeby stosować Hunę (zresztą musiałbyś spędzić tam wiele czasu chcąc naprawdę zgłębiać fundamenty). Niemniej potrzeba Ci podstaw, które poznasz dzięki współpracy z kimś doświadczonym czy to w Hunie, czy w innym, poniekąd podobnym systemie.

Dzielę się oczywiście własnym przekonaniem, w oparciu o własne doświadczenia. Nie są to jednak tylko moje słowa, bo i niektórzy klienci moich kursów mówili w ten sam sposób, że nie wiedzieli jak się zabrać do Huny na podstawie literatury.

Żeby stosować tę wiedzę, musisz mieć doświadczenie. Wiadomo, że początkowo go nie masz, ma je jednak ktoś inny, ktoś, kto chętnie się nim z Tobą podzieli na różnego rodzaju szkoleniach.

Informacje znajdziesz w książkach, ale wiedza z prawdziwego zdarzenia możliwa jest tylko w kontakcie z kimś, kto rozwinął odpowiednie umiejętności.

Możesz stracić wiele lat na samodzielne próby zgłębienia tematu, a podczas jednego kursu osiągniesz to, czego przez tak długi czas i taką ilością starań nie mogłeś dotknąć.

Huny nie wymyśliła jedna osoba, to tradycja oparta na wspólnej pracy i wymianie doświadczeń. Wymiana ta to jedyny znany mi sposób prawdziwej edukacji, temat nie jest bowiem tak prosty, jak może się wydawać, a chodzi tak o kwestie techniczne, jak i te związane z naszym odczuwaniem.