Szukamy sposobu na życie i sposobu na szczęście. Czytamy w tym celu książki, oglądamy filmy, słuchamy audycji, chodzimy do szkół i uczestniczymy w kulturze.

Z biegiem czasu gromadzimy wiele informacji i wydaje nam się, że staliśmy się już wysoce kompetentni. Zaczynamy nawet doradzać innym.

Natłok informacyjny powiększa, jeszcze, nasze myślenie. Staje się ono bardzo obfite, intensywne i wielotematyczne, a poza tym wykształciły je ukończone studia czy zaliczone kursy.

Czy naprawdę, jednak, wszystko w porządku z naszym życiem? Czy mamy pewność, że idziemy właściwą ścieżką? I w ogóle, i w konkretnych sferach (finanse, związek, zdrowie, rodzina, duchowość)?

A może nadmiar myślenia i przeładowania pojęciami, formułami, zasadami i technikami zaczerpniętymi z zewnątrz sprawia, że czujemy się jak Syzyf pchający pod górę głaz, który regularnie na niego spada?

Szamańska, hawajska wiedza - Huna, głosi, że jedna zasada zasługuje na miano pierwszej, najistotniejszej, źródłowej. Opisuje ją słowo "ike". Ja jednak odejdę w tym momencie od tłumaczenia jako "świadomość", a powiem o "ike" jako o "intuicji".

Intuicja to świadomość w akcji, a nie po prostu świadomość czegoś albo kogoś.

Intuicja jest tą zasadą, która stoi ponad wszelką inną. Da się ona przedstawić bardzo prosto.

  • chcesz jechać na wycieczkę, ale coś w Tobie mówi Ci: nie rób tego
  • spotykasz osobę płci przeciwnej, która z jakichś względów wydaje Ci się atrakcyjna i myślisz o stworzeniu z nią związku, a głos wewnętrzny powiada: nie rób tego, to nie ta osoba
  • spotykasz na ulicy człowieka, rozmawiacie, on zaprasza Cię na jakieś przyjęcie, by zacieśnić relację, a serce głosi: unikaj go

To tylko kilka przykładów. Z pewnością znajdziemy w życiu wiele innych.

Każdy ma intuicję, ale niewielu poważnie ją traktuje. Sądzimy, że to nienaukowe, że to jakieś fanaberie. Nikt nas tego nie uczył, więc dlaczego mamy się z tym liczyć?

Gardzimy głosem wewnętrznym i sądzimy, że autorytety poznawcze zapewnią nam niezbędną do życia wiedzę. Prawda jest taka, że nauka jest na tak niskim poziomie, jeśli chodzi o sztukę życia, że bardzo niewiele może zaoferować. Ona milczy jak grób o tym, kim jest człowiek i jak powinien postępować, by trafiać w życiu w dziesiątkę.

Ten, kto szuka w nauce życiowego oparcia, zawsze popadanie w tarapaty. Jest ona głucha i ślepa na to, co naprawdę ma dla nas znaczenie, dlatego zaprowadzi każdego, kto za nią podąża, w maliny.

Religia nie jest inna. Ona przynosi swoje dogmaty, przy czym, przy odrobinie wysiłku, można wymyślić sobie dużo ciekawsze. A filozofia? Niech filozofowie nie budują mostów, bo znaczyć to będzie ofiary w ludziach.

W intuicji szukajmy mistrza, przewodnika, wiedzy, kierunku na życie - finanse, związek, zdrowie, rodzinę, duchowy rozwój. Wymaga to, oczywiście, studiów nad jej głosem, pilnej i codziennej nauki odróżniania jej głosu od głosu ego i ciała. Nie ma jednak innego sposobu na szczęście, nie ma innej Pierwszej Zasady, Kamienia Filozoficznego i Złotego Graala lub - mówiąc po orientalnemu - Dżina, Latającego Dywanu czy Klejnotu Spełniającego Życzenia.

Jeśli chybiłeś celu w jakiejś dziedzinie, to znaczy, że nie słuchałeś intuicji i zignorowałeś ją. Sam za to odpowiadasz, bo nikt nie siedzi w Tobie i nie rządzi Twoją uwagą, decydując na czym ją skupisz.