Kontakt z intuicją oznacza, że wkraczasz na własną ścieżkę, a raczej sam ją sobie wydeptujesz. Im bardziej zintegrowany jesteś z intuicją, czyli sam ze sobą, tym bardziej Twoje życie staje się oryginalne, niepowtarzalne, słowem - Twoje.

Komuna uczyła nas powtarzania wzorców i ujednolicała wszystkie standardy. Niestety, ale mentalność sowiecka nie jest niczym zamierzchłym - dzisiaj także mamy z tym problemy.

Oznacza ona powielanie schematów, przyjętych wzorców, naśladowanie po jakimś autorytecie.

Intuicja prowadzi Cię tylko Twoją własną drogą, i fakt, że na pewno sięgniesz po jakieś gotowe już rozwiązania. Zaczniesz używać takich a nie innych sposobów planowania dnia, wykonywania zajęć, samych istniejących już technik (np. Huny). Nie będziesz musiał ponownie wynajdować koła.

Na każdym obszarze jednak będziesz indywidualnie prowadzony, Twoje doświadczenia będą niepowtarzalne i tylko Twoje.

Będziesz musiał wykazać się twórczością, tak pod kątem zdobywania wiedzy, jak i wykonywania jakichś technicznych zadań.

Odkrywanie rzeczywistości zgodnie z intuicją to nierzadko poznawanie takich prawd, jakich nie zna nikt, kogo Ty znasz. Będziesz musiał być w istocie sam, ale jest to wspaniałe - ta samotność na własnej ścieżce życiowej jest warunkiem tego, że nasz kontakt z innymi będzie prawidłowy, otwarty i wolny.

Tak Huna, jak i życie nie daje Ci gotowych odpowiedzi i scenariusza na wszystko. Będziesz musiał sam pisać sobie swój los. Wiele osób uważa, że się do tego nie nadaje. Wolą, kiedy ktoś zrobi to za nich, np. pracodawca, albo rząd. Idą na gotowe, ale nie czują się koniec końców z tego faktu zadowolone.

Nauka nie przynosi gotowych odpowiedzi na wszystko, podobnie jak religia. Religia dodatkowo nie przekazuje żadnej wiedzy - daje tylko wiarę i związaną z nią nadzieję.

Poza tym stawanie się naprawdę kompetentnym w nauce oznacza bycie wykształconym i tym samym niezależnym badaczem, co z kolei i tak oznacza poleganie na sobie i swoich umiejętnościach.

Tak naprawdę nie ma na czym się w życiu oprzeć, wszystko jest zawodne, niekompletne, podobnie z innymi ludźmi - nie ma nikogo na tym świecie, kto mógłby Cię poprowadzić przez życie, absolutnie nikogo.

Każdy jest zdany na siebie i tylko na siebie. Ludzie mogą być nauczycielami, ale czegoś, nie życia, życie każdy tworzy sam sobie, niezależnie, a jeśli nie, to czuje głęboko w sobie, że coś jest nie tak.

Ludzie chcą, żeby to religie, filozofie, nauki, autorytety wskazywały im jak mają żyć, mówiły im jak jest, co jest prawdą a co nie. To niewykonalne. Popadasz w złudzenie, kiedy uważasz inaczej i w taki czy inny sposób rozczarujesz się swoim pozornym oparciem, budowaniem domu na piasku.

Każdy musi znaleźć w sobie samym mistrza i przewodnika, a to oznacza, że należy - używając przenośni zen - “zabić buddę”. Nie można mieć dwóch głów i pozostawać jedną osobą, integralną, wolną i samostanowiącą.

Głos intuicji przemawia z poziomu serca, zaś prawda, której szukamy, nie znajduje się na świecie, na zewnątrz, lecz w naszej własnej jaźni; sami jesteśmy tą prawdą, stanowi ona aspekt nas samych.

Nie jest ona formułką, teoryjką, zasadą intelektualną, którą możnaby posługiwać się w życiu jako złotą regułą, lecz sensem życia, jaki poznajemy poprzez kontakt z samymi sobą.

Poznając tę prawdę możemy żyć tylko na jeden sposób - po swojemu. Nie identyfikujemy się z niczym, co na zewnątrz, z żadną religią, filozofią, nauką, także z Huną. I dopiero tym jest prawdziwa wolność.

(Jeśli masz problem z traktowaniem religii jako czegoś podrzędnego, jako narzędzia, to zacytuję Ci to, co powiedział ks. Andrzej Maryniarczyk, z którym miałem zajęcia z metafizyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim: "to religia jest dla człowieka, a nie człowiek dla religii". Mnie te słowa kiedyś pomogły i przyniosły ulgę, pomogły odkryć większą wolność.)