Co nałogowo robimy, kiedy doświadczamy tzw. negatywnych emocji? Walczymy z nimi w ten sposób, że spychamy je w podświadomość, jako że kierujemy się zakazem ich przeżywania.

Zakaz ten pochodzi z zasad religijnych lub filozoficznych - to nieważne w tym momencie skąd dokładnie, ważne, że ma miejsce.

Nauczyliśmy się dyskryminować gniew, widząc w nim wroga, coś negatywnego. Czujemy lęk, kiedy gniew nas napada.

Indoktrynacja ideologiczna spowodowała, że nie umiemy korzystać z energii gniewu. Nie postrzegamy, że przychodzi on jako moc przyjacielska, która pozwala przebić serce iluzji.

Gniew niekontrolowany jest jak niekontrolowana łagodność - staje się destruktywny. Kontrola gniewu jednakże nie polega na tym, że go odrzucamy i oddalamy od siebie, a wręcz przeciwnie - konfrontujemy się, stwarzamy mu przestrzeń, pozwalamy się wyrazić.

Marnujemy całą masę energii przez to, że tłumimy gniew. Potem czujemy się słabi, zdominowani przez ludzi i instytucje, popadamy w depresje i traumy.

Praca z gniewem jest bardzo cenna i potrzebna. Przewodnicy społeczni nie chcą jednak, byśmy znali naturę swojego gniewu, jako że staniemy się wówczas zbyt asertywni i trzeźwi. Edukują nas o duchu łagodności, potępiając wszelkie przejawy tzw. niższych uczuć.

Energia gniewu jest niezbędna do życia i zdrowia. Jeśli nie nauczyliśmy się gniewać, to gniew przejmuje nad nami władzę w najmniej oczekiwanych momentach.

Kiedy pojawi się gniew, możemy przyjąć wygodną pozycję i mu się przyglądać. Relaksujemy się i obserwujemy, chcąc poznać czym jest gniew, jakie ma właściwości, źródło - to wszystko, co nam o sobie mówi jako zjawisko.

Jeśli nie staniemy się specjalistami od gniewu, będziemy mieli stale ze sobą problemy pod tym kątem. Gniew innych, jak i nasz własny będą tym, co zacznie dominować nasze postrzeganie i reakcje. Efektem tego jest strach, który paraliżuje i odbiera inicjatywę. Chcemy brać nogi za pas, najmniejsze trudności, jak długi finansowe, jakieś perypetie w pracy czy kryzys w związku stają się dla nas przyczyną niezliczonych frustracji.

Nie pracując z gniewem, stajemy się tchórzami, życiowymi nieudacznikami i kalekami.

Cechują nas naiwność, bezbronność, mała wytrzymałość, panikarstwo, huśtawka emocjonalna, niezdecydowanie, uległość, słomiany zapał.

Za gniewem stoi aspekt nas samych. Wypierajc się go, wypieramy się pewnych stron samych siebie, czego skutki widzimy naokoło w postaci wykorzystujących nas polityków, pracodawców, urzędników, przyjaciół, członków rodziny i partnerów.

Poznaj swój gniew - inaczej nie poznasz istotnej sfery samego siebie i będziesz czuł się wybrakowany i wiecznie na wszystko za słaby.

Nie głoszę, że należy ulegać gniewowi, lecz pracować z gniewem na poziomie uwagi, obserwacji, wglądu, tak jak naukowiec pracuje ze zjawiskami patologicznymi, dzięki czemu dysponuje nową wiedzą o zdrowiu i życiu.

Nie potępiajmy samych siebie, kiedy czujemy gniew, nie odnośmy się do religijnych czy innych etyk. Spróbujmy spojrzeć na gniew poza oceną moralną, jak psychopatolog, który musi zawiesić sądy o zjawisku, które może wydawać się odrażające, żeby móc je obejrzeć i opisać.

Najpierw zobacz czym jest gniew i kim Ty jesteś względem niego, a potem wyciągaj sobie wnioski jakie chcesz. Bez wiedzy reagujesz w sposób mechaniczny, wyuczony, popadając w konflikt wewnętrzny a następnie zewnętrzny, kiedy gniew eksploduje na wszystko i wszystkich wokół, niczym granat po wyjęciu zawleczki.